Płomień świecy pachnącej ferią tysiąca barw w łzy spadającej kropelce się przebudzi.
Z ciszy zbłąkanej w ciemności są szepty aniołów, demonów i ludzi...
A każde słowo ściska serce strachem, odbiera rozum i rani duszę tak głęboko...
Szaleństwo moim jedynym lekarstwem, by uciec przed łzami, nie słyszeć już słów! Uroczo...
Spotkałem Anioła, co słów wiele o miłości, tak pięknych, czystych i doniosłych prawił.
Lecz Anioł ten kochać nie mógł... W oczy spojrzeć i dotknąć pozwolił, po czym mnie zostawił...
Nikt nie dostrzega ironi losu, ni tego przeznaczeń Naszych okrucieństwa!
Pozostałem sam... Wiem o tym...Sam... Anioł odchodzi, a ja szukam od nowa tego szaleństwa...
DevilaN
|